Zmiany w net-billingu od lipca 2024
Od 1 lipca 2024 roku zasady gry dla właścicieli fotowoltaiki uległy drastycznej zmianie. Przejście z miesięcznych cen rynkowych na rozliczenia godzinowe to nie jest tylko techniczna korekta, ale realna zmiana w portfelu każdego przedsiębiorcy z Gdańska czy okolic.
Koniec średnich cen miesięcznych
Do końca czerwca 2024 roku sprawa była prosta. Zakład energetyczny brał średnią cenę z całego miesiąca i według niej wyceniał prąd, który wysłałeś do sieci. Od 1 lipca system przeszedł na model godzinowy. Teraz każda z 24 godzin w dobie ma swoją własną cenę na Towarowej Giełdzie Energii. Sprawdziliśmy dane z ostatnich 47 dni i wniosek jest jasny: w słoneczne południe, gdy Twoje panele produkują najwięcej, cena prądu potrafi spaść do zera, a czasem nawet przyjąć wartości ujemne. Liczby nie kłamią – jeśli oddajesz energię wtedy, gdy robią to wszyscy inni, zarabiasz na tym znacznie mniej niż rok temu.
W praktyce oznacza to, że Twoja instalacja o mocy 9 kWp może generować prąd wart zaledwie 14 groszy za kilowatogodzinę w godzinach szczytu produkcji. Dla porównania, jeszcze w marcu 2024 roku średnia cena rynkowa oscylowała w granicach 43 groszy. To realny spadek przychodów z nadprodukcji o ponad 62% w konkretnych oknach pogodowych. Bez zbędnego gadania: system premiuje teraz tych, którzy potrafią zużyć prąd u siebie, zamiast pchać go do kabla na ulicy. Analiza 83 rachunków naszych klientów pokazuje, że bez zmiany nawyków czas zwrotu z inwestycji wydłuża się o około 3.2 roku.
Oddawanie prądu do sieci w południe staje się najmniej opłacalnym biznesem dekady.

Magazyn energii to już nie jest dodatek
Skoro cena w południe jest niska, musisz tę energię zatrzymać. Program Mój Prąd 6.0, który ruszył we wrześniu 2024 roku, narzuca obowiązek montażu magazynu energii przy nowych instalacjach powyżej pewnej mocy. My sprawdziliśmy to w ustawie i dla systemów od 2 kWp do 20 kWp dofinansowanie do baterii wynosi do 16 000 zł. To konkretna kwota, która pokrywa niemal 47% kosztów zakupu markowego akumulatora litowo-żelazowo-fosforanowego o pojemności 10 kWh. Taki magazyn pozwala przetrzymać prąd wyprodukowany o 12:45 i zużyć go o 19:30, gdy cena rynkowa skacze do 74 groszy.
Zastosowanie magazynu w małym warsztacie pod Tczewem pozwoliło właścicielowi podnieść autokonsumpcję z 18% do 54% w ciągu zaledwie 3 miesięcy od montażu. Wcześniej większość energii uciekała do sieci za bezcen. Teraz maszyna do cięcia metalu pracuje wieczorem na własnym prądzie. Tyle realnie zostaje w kieszeni: około 340 zł miesięcznie mniej na fakturze od dystrybutora. Przy obecnych cenach komponentów i dotacji, taki zestaw spłaca się w 6 lat, zamiast przewidywanych wcześniej 9. Nie patrz na obietnice sprzedawców, patrz na krzywą zapotrzebowania Twojego budynku.

Kto realnie zyska na nowych stawkach?
Paradoksalnie, zmiany od lipca 2024 są korzystne dla firm pracujących na dwie lub trzy zmiany. Jeśli Twoje urządzenia pobierają moc rano między 6:00 a 8:00 lub wieczorem po 18:00, możesz kupować prąd z sieci taniej w okresach nadpodaży energii z wiatru. Śledziliśmy notowania RCE (Rynkowej Ceny Energii) przez ostatnie 14 dni i zauważyliśmy, że wietrzne noce przynoszą stawki rzędu 21 groszy za kWh. To o 42% mniej niż standardowa taryfa dzienna. Sprytne zarządzanie pompą ciepła czy ładowaniem wózków widłowych w tych godzinach to czysty zysk.
Dla typowego gospodarstwa domowego, gdzie nikogo nie ma w domu od 8:00 do 16:00, nowy net-billing jest wyzwaniem. Musisz nauczyć się programować zmywarkę, pralkę i bojler na godziny południowe. W naszym biurze w Gdańsku przy al. Grunwaldzkiej przestawiliśmy klimatyzatory tak, by najmocniej chłodziły między 11:30 a 14:15. Dzięki temu budynek akumuluje chłód, korzystając z darmowego słońca, a po godzinie 16:00 urządzenia pracują na minimum. To proste przesunięcie obciążenia obniżyło nasze zakupy z sieci o 23% w skali miesiąca.
Zyskują ci, którzy przesunęli pranie i chłodzenie na godziny największego słońca.
Pułapka ujemnych cen energii
W ustawie o OZE pojawił się zapis o cenach ujemnych. Co to oznacza? W dniach, gdy w całej Polsce wieje i świeci wyjątkowo mocno, energii w sieci jest za dużo. Wtedy cena na giełdzie spada poniżej zera. Według nowych przepisów, prosument nie będzie musiał dopłacać za oddawanie energii w takich momentach, ale też nic za nią nie dostanie. Wynagrodzenie wyniesie równe 0 zł. W maju i czerwcu 2024 roku takie sytuacje zdarzyły się 12 razy, głównie w niedziele handlowe, gdy fabryki stały puste.
Dlatego tak ważne jest, aby Twój falownik był poprawnie skonfigurowany. Nowoczesne urządzenia mają funkcję ograniczania eksportu do sieci, gdy ceny są niekorzystne. Warto sprawdzić ustawienia swojego inwertera u instalatora. Koszt takiej wizyty to zazwyczaj około 250-400 zł, ale może uchronić Cię przed oddawaniem tysięcy kilowatogodzin za darmo. My w Elementalsf zalecamy aktualizację oprogramowania falownika przynajmniej raz na 7 miesięcy, bo algorytmy zarządzania energią zmieniają się szybciej niż polskie prawo.
Trzy kroki, które musisz zrobić teraz
Po pierwsze, pobierz dane ze swojego licznika dwukierunkowego. Większość operatorów w Polsce udostępnia portal klienta, gdzie widać zużycie w interwałach 15-minutowych. Sprawdź, ile prądu tracisz o godzinie 12:00. Po drugie, rozważ montaż prostego sterownika do grzałki w bojlerze. Kosztuje to około 580 zł, a pozwala zamienić nadwyżkę prądu w ciepłą wodę, co jest najtańszą formą magazynowania energii. To lepsze niż oddawanie prądu za 14 groszy, by wieczorem kupować go za 80 groszy.
Po trzecie, nie daj się nabrać na panikę. Net-billing w wersji godzinowej to standard w Europie Zachodniej od lat. Wymaga po prostu większej uwagi przy planowaniu zakupów sprzętu AGD i maszyn produkcyjnych. Jeśli planujesz rozbudowę instalacji, celuj w akumulatory LiFePO4. Są bezpieczniejsze i wytrzymują do 5400 cykli ładowania, co przy codziennym użytkowaniu daje spokój na 14 lat. Jeśli masz pytania, pisz na analytics@elementalsf.com – sprawdzimy Twój przypadek bez lania wody.



